środa, 10 kwietnia 2013

WORECZKI ZAPACHOWE - JAK ZROBIĆ?

Nie, nie zapadłam w ponowny sen zimowy:) chociaż chyba powinnam była, bo po pierwszej wiosennej euforii przedświątecznej spadło u nas tyle śniegu, że ho ho. Ale - nie ma tego złego...dużo, jak zwykle, pracowałam, w międzyczasie robiłam projekty indywidualne, i właśnie w ich trakcie doznałam objawienia:) Ale od początku...Ten tydzień rozpoczął się dla mnie bardzo miło, bo miałam urodziny:) Dziewczyny, ilość świeczek nie zmieściłby się na standardowym torcie, musiałby być rozmiaru XXL...ale wcale się tym nie martwię, wręcz przeciwnie - stwierdzam po raz kolejny, że 

                                                        KOCHAM SWOJĄ PRACĘ

każdego ranka wstając micha mi się uśmiecha, bo przecież zaraz się zacznie grzebanie w szmatkach, projektowanie, haftowanie...a jak wspomnę czasy, kiedy nie chciało mi się rano wstawać, bo dzień zaczynałam od " znowu do roboty(:" 
Na szczęście, tamte czasy minęły, mam nadzieję bezpowrotnie, a ja po prostu cieszę się, że mogę robić to, co kocham. I z tego powodu zrobiłam sobie prezent urodzinowy:


czyli duży zeszyt - notes na projekty, mięciutki, oklejony ociepliną i pięknym mięsistym lnem, haftu też nie mogło zabraknąć:), bo mam dość tych karteluszek walających się, gdzie popadnie, których i tak potem nie mogę znaleźć:) Także tak zaczęłam tydzień. Potem był indywidualny projekt nowych zazdrostek dla pewnego Klienta, a co z tego wynikło - nahaftowałam duuuuuużo próbnych haftów, których oczywiście szkoda było mi wyrzucić - tak więc wykorzystałam je do zrobienia saszetek zapachowych.  
I tym dziś chciałabym się z Wami podzielić:)

Jak własnoręcznie wykonać woreczki zapachowe?




Jeżeli macie małe kawałki fajnych tkanin, resztek itp. - nie wyrzucajcie.

Saszetki zapachowe 

znajdą miejsce w każdym zakamarku w domu - w szafce z bielizną, w bieliźniarce, w szufladzie z ręcznikami, w pudle z butami...nie muszę pisać o ich zastosowaniu. Ale dziś, bardzo szybki i prosty sposób na ich zrobienie - zaznaczam, że nie mają być eksploatowane w sensie prania - więc możemy sobie podarować "szyciowe" dopracowania.

Potrzebujemy:

  • wypełnienie woreczka, czyli kto jakim materiałem dysponuje: lawenda, pączki róż, zioła suszone - alternatywą - uważam, że najlepszą - są trociny, tymi trocinami dziś się właśnie zajmę, a co z nimi zrobimy, za chwilkę.
  • "wewnętrzny" woreczek na susz
  • "zewnętrzny" woreczek dekoracyjny - jeżeli nie będziecie go eksponować, jest zbędny
  • olejki zapachowe ( używane do kominków zapachowych)
  • tasiemka lub sznureczek do związania woreczka



Jak się do tego zabrać? 

Proponuję najpierw uszyć wewnętrzne woreczki, najlepiej z luźno tkanego materiału - płótna, kanwy, juty, do których wsypiemy pachnidło:
nie przejmujemy się wykończeniem. po prostu zszywamy z trzech stron, wywracamy na drugą stronę:




2. Szyjemy zewnętrzne woreczki, jeżeli lubimy, żeby było ładnie:) Ale też nie przesadzamy - wystarczy zszycie z 3 stron, wycięcie dookoła nożyczkami z ząbkami , górę pozostawiamy dłuższą:





3. Do miski wkładamy ręcznik papierowy, wsypujemy suche trociny - na pewno dostaniecie je w każdym zakładzie stolarskim. 




Do miski z trocinami dolewamy olejku zapachowego - tu nas może ponieść fantazja, jest tyle pięknych zapachów...



Mieszamy, czekamy chwilę, aż olejek wsiąknie w trociny. 


Wsypujemy trociny do "wewnętrznych" woreczków, zawiązujemy tasiemką lub sznureczkiem. Uwaga! Rafia, której ja użyłam, farbuje(:





Woreczki "wewnętrzne" wkładamy do zewnętrznych, zawiązujemy.
GOTOWE:) 



Cieszymy się zapachem z szuflady. Zaletą trocin jest to, że jeżeli po jakimś czasie zapach się ulotni, możemy je ponownie nasączyć olejkiem:) 

Nie wiem, czy to znane, czy nieznane, ale musiałam o tym napisać, bo przy okazji wiosennych porządków w szafie można jej dodać zapachu:)

A o nowościach chyba już jutro, bo strasznie długo mi zeszło z tym postem:)
Pozdrawiam, śniegu coraz mniej, ale w nocy  - 16.....
Bea