niedziela, 6 stycznia 2013

Święto Trzech Króli, dużo brokatu i rozpoczynam karnawał !!!

Z wielkim rozrzewnieniem wspominam moje dzieciństwo, kiedy Święto Trzech Króli kończyło okres świąteczny, który wydawał mi się tak nieskończenie długi i miły - były ferie, byliśmy wszyscy razem w domu, rodzice w tym okresie też nie pracowali, bo byli nauczycielami...Choinka stała tylko do tego Święta, a potem rozpoczynały się bale karnawałowe w szkole - dekorowanie sali, szykowanie kostiumów...Jak dziś pamiętam, jak robiłam z mamą korony - młodsze blogowiczki będą się śmiały, ale były wycinane z brystolu, smarowane klejem i, aby się błyszczały...pomiędzy dwiema warstwami papieru tłukło się bombki, na drobniutko, i tym niby-brokatem posypywało się korony....Jak teraz widzę, jakie cuda można kupić do dekoracji, to aż wzdycham, ale z drugiej strony - być może takie "kombinowanie", żeby coś zrobić z niczego zaowocowało późniejszymi pomysłami? No i ten czas spędzany wspólnie z rodzicami - sanki, łyżwy, śnieżki - bezcenny:) Kim bylibyśmy bez naszych wspomnień? Dlatego dla mojej Mamy na dzisiejsze Święto podarowałam bieżnik:






i rozpoczynając karnawał, wyciągam brokat, taśmy samoprzylepne, kleje, wszystko, co mam zimowego, bo chciałam przypomnieć Pani Zimie : HELLO, dziesięć stopni na plusie w styczniu???









Potem Wam się pochwalę, co z tego wyszło:)

I jeszcze choinka, która najbardziej mi się spodobała z tych, które mi chciałyście pokazać to:


za odwagę ze świeczkami i to, co liczy się najbardziej - wzruszenia.

i dlatego nowa książka Tone Finnanger "Adwent i święta Tildy" pojedzie właśnie do niej.


A ja zabieram się do moich dekoracji, i życzę wszystkim wspaniałego niedzielnego popołudnia:)
Bea